V/A "Temple Of Kilowatts"
/
Fluttering Dragon 013
APOSTAZJA
#1
W Swiatyni Kilowatów naprawde wiele
sie dzieje. Wytwórni Fluttering Dragon udalo sie zebrac
13 zespolów, które to podrzucily po jednym kawalku
na ta elektryzujaca skladanke (po dwie kompozycje maja jedynie
Ildfrost i Tripwire). W wiekszosci mamy tu do czynienia z projektami
na stale zwiazanymi z firma Xaka. Jest tu wiec Ildfrost, z jednym
kawalkiem spokojnym, drugim tanecznym. Tripwire, bardziej przypominajacy
dokonania Marilyn Mansona, nizli kompozycje ze swej debiutanckiej,
drum’n’basowej plyty. Pojawia sie nan Simply Dead’s,
Northaunt, No festival of Light, Ab Ovo i Umbra. Zarówno
drogi Puissance, jak i Ontario Blue rozeszly sie z ta, która
podaza FD jednak na kompilacji udalo sie jeszcze zawrzec po
jednej z ich kompozycji. Byc moze miejsce ich zajma projekty
dotad nie znane z katalogu warszawskiej wytwórni. Mamy
tu bowiem trzy takie utwory firmowane przez Bad Sector, Lapis
i Rapeeltronic. Jak to zwykle bywa na tego rodzaju kompilacjach
wymienione przed chwila zespoly przedstawily wczesniej nie publikowane
kawalki. Jest to zawsze o tyle ciekawe, ze nie predko pojawia
sie one na krazkach poszczególnych bandów (o ile
w ogóle). Fakt, muzycznie mamy tu maly misz masz. Ambient
i mrok mieszaja sie z bitami i swiatlem. Szum i halas po chwili.
Hustawka nastrojów po wysluchaniu skladaka murowana.
Warto jednak popasc w mala doline i przekonac sie na wlasne
uszy co u tych wszystkich wykonawców slychac. Juz zupelnie
na koniec powiem o bardzo ciekawym zabiegu jakiego dokonano
na skladaku, a mianowicie o zachowaniu ciaglosci utworów.
Gdy jeden z nich sie konczy, nastepny juz slychac. Cichnace
nuty splataja sie z dzwiekami zupelnie nowej kompozycji wyglupiajac
lekko receptory podczas odsluchu (nie mówiac juz o próbie
odnalezienia poszczególnych kawalków na plycie).
Zreszta co wam bede opowiadal. Wrzuccie sobie plytke do odtwarzacza.
Dostaliscie ja przeciez wraz z tym numerem.
ELD RICH
PALMER
This CD was for sale at regular price not
so long ago, but now you can get it as a bonus to a Polish paper
zine Apostazja, which speaks volumes about the demand, or rather
the lack of such, for this release. The packaging is lavish
and beautiful but after all, beauty is only skin deep. Fluttering
Dragon earned a "Cold Meat Industry wannabe" label
and frankly, saving a few exceptions, have not done much to
get rid of the dishonourable tag. Most of the artists they put
out either released/release something on Karmanik's imprint
or are heavily influenced by his roster. "Temple Of Kilowatts"
seems somewhat half-assed. You will not be let down by Bad Sector,
which is as good as usual; Ab Ovo with their darkish minimal
techno/electronica; cold and haunting Northaunt, whose member
once participated in Aghast. Also good is, quite obscure, English
Lapis, who present a really decent piece of isolationism, but
the numero uno is undoubtedly No Festival of Light / Sator Absentia
with a pitch-black track, throbbing with minimal undercurrents
and being rent by neurotic violin. Ildfrost perfectly fits in
the half-assed nature of this CD, presenting two tracks, the
first being astonishingly beautiful and the other as crappy
and cheap as it gets. Much worse are Tripwire who twice (twice
too many I would say) show that their ambition is to win the
plastic youth's hearts who, blasé with the plastic music
of the plastic TV-channels, feel like giving a try to darker,
but plastic nonetheless, stuff with fuzzed guitars. Pointless.
Simply Dead's, Umbra (the Polish one), Puissance and Rapeeltronic
are OK. Nymph Faithest and Ontario Blue seem the weakest links
of this chain.
[przemek chojnacki]